|
Abonament radiowo-telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania
mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi; dlatego rząd będzie
zabiegał o poparcie prezydenta i opozycji dla jego zniesienia -
zapowiedział premier Donald Tusk na wtorkowej konferencji prasowej (30
kwietnia br.).
Trudno się z powyższymi słowami premiera rządu nie zgodzić. Abonament
radiowo - telewizyjny to coś, co już (jak to się ładnie mówi) wyczerpało
swoją formułę. Najbardziej dobitny po temu dowód dała... Telewizja
Polska (nota bene S.A.). Niedziela 27 kwietnia była bowiem "dniem
abonamentu" w TVP. Mogliśmy się dowiedzieć, że z pieniędzy
abonamentowych finansowane są programy tzw. "wysokiej jakości", jak
audycje kulturalne, unikalne reportaże, programy dla mniejszości
narodowych oraz relacje najważniejszych na świecie zawodów sportowych.
Nic nowego, każdy powie, powtarzają nam to od lat. Tak... ale w
niedzielę pokazali konkrety. Programy "misyjne", finansowane z
abonamentu zostały wyraźnie oznaczone odpowiednim znaczkiem. I co się
okazało?
Programem najwyraźniej edukacyjnym jest... "Familiada". Niszowy,
wysokiej jakości i głębokiej wiedzy program??? Czy "Familiada" niesie
wartości edukacyjne, kulturowe... no dobrze - jakiekolwiek wartości???
Czy Karol Strasburger, wyśmiewany z powodu swoich żenujących "dowcipów"
i fatalnego prowadzenia programu jest aż tak wartościowy, że wszyscy
musimy się składać na jego gażę? "Familiada" jest teleturniejem. Na
dodatek typowo "odmóżdżającym", rozrywkowym, nie niesie żadnej wartości
edukacyjnej ani kulturowej, ponieważ oparta jest o bliżej nieznane
"ankiety" i super tajemniczy "komputer", który kwalifikuje poprawność
odpowiedzi... Teleturniej ten jest krańcowo odległy od "misyjności".
Przykład drugi - "Jaka to melodia". Kolejny teleturniej... I znów bez
wielkich wartości edukacyjnych. Bo to, po ilu nutkach pozna się melodię,
a właściwie jej tytuł i wykonawcę jest naprawdę mało rozwijające. Choć,
co trzeba przyznać, jest to teleturniej o niebo lepszy niż "Familiada".
Trudno jednak uwierzyć, że jest to produkt na tyle wartościowy, by
koniecznym było zbieranie publicznego podatku na jego finansowanie.
Absurd, prawda?
Przykład trzeci - serial "Złotopolscy". Serial programem o szczególnej
wartości edukacyjnej? Że co proszę? I to akurat ten? Tasiemiec oparty o
prostą zasadę "wszyscy ze wszystkimi" oraz wyświechtane już całkowicie
wątki muszą być finansowane z abonamentu? To jest element misyjnej
działalności TVP? Czy naprawdę misją publicznych mediów jest pokazanie
narodowi sposobu w jaki (w każdym odcinku) wstaje z łóżka Waldek
Złotopolski (brawurowo odgrywany przez aktora Nejmana)? Dziwna to
misja...
Ostatni punkt "misyjnej" działalności TVP to relacje z najważniejszych
imprez sportowych na świecie... Pomimo oczywistej absurdalności tego
twierdzenia (co wiedzą wszyscy chyba kibice), jest ono z uporem maniaka
powtarzane przez władze TVP S.A. Zatem w mniemaniu redakcji sportowej
TVP (z "niszowym, misyjnym" szefem - Robertem Korzeniowskim) do
"najważniejszych imprez sportowych na świecie" nie należą:
Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, Mistrzostwa Świata w piłce siatkowej,
Mistrzostwa Świata w piłce ręcznej, Mistrzostwa Europy w wymienionych
dyscyplinach, mecze ligowe w jakiejkolwiek dyscyplinie zespołowej, itd
itp. Za to w mniemaniu zespołu p. Korzeniowskiego najważniejsza
dyscyplina świata to skoki narciarskie, do znudzenia serwowane Polakom
co tydzień przez całą zimę od kilku już lat...
Tak więc w redakcji sportowej niszowości wiele, ale misji jak na
lekarstwo. Chyba, ze władze telewizji publicznej za inwestycję w sport
uznają pensję wspomnianego wcześniej Roberta Korzeniowskiego wynoszącą
według doniesień prasowych - bagatela - ok. 100 tysięcy złotych
miesięcznie!!!
Tymczasem konkurenci TVP - Polsat i TVN potrafią bez dofinansowania z
naszych kieszeni wyprodukować świetne seriale i programy rozrywkowe (tu
prym wiedzie TVN) czy też zakupić prawa do transmisji NAPRAWDĘ ważnych
imprez (Polsat). Obie te stacje potrafiły np. spopularyzować taniec,
śpiew, pokazały nam tryumfy naszych siatkarzy i szczypiornistów... Do
tego wszystkiego nie był potrzebny abonament, a do "Familiady" jest
niezbędny. Niebywałe, prawda?
Wyjątkiem, zasługującym na wsparcie z budżetu są telewizje lokalne,
ponieważ np. w naszej - świętokrzyskiej TVP3 można czasem znaleźć więcej
"misyjnych" wartości niż w całej "ogólnokrajowej" TVP 1 i 2. Ten
wyjątek potwierdza jednak regułę, że z misyjnością w "jedynce" i
"dwójce" nie jest najlepiej...
Dlatego właśnie sądzę, że należy zastanowić się nad realizacją "misji"
telewizji publicznej, a co za tym idzie finansowaniem telewizji. Jeśli TVP
zarobi sama na "Familiadę", "Złotopolskich", oraz niebotyczne pensje
swoich "gwiazdeczek", proszę bardzo. Ale od pieniędzy publicznych precz!
Zamiast finansować coś, co z powodzeniem utrzyma się samo, lub w ogóle
nie powinno istnieć, lepiej wreszcie zbudować darmowe autostrady.
Jakiekolwiek zresztą, choćby i płatne. Lepiej już wydać pieniądze za
przejazd autostradą niż na kolejny "żenujący żart prowadzącego"...
Podyskutuj na ten temat na
FORUM
|